Sitemap

Czego mogą nas nauczyć media społecznościowe o optymalizacji konwersji?

Pisałem wcześniej, że optymalizacja konwersji może się wiele nauczyć od content marketingu (tak jak w tym przykładzie). Ale czy optymalizacja konwersji może nauczyć się czegoś od marketingu w mediach społecznościowych?

Odpowiedź brzmi tak.W szczególności jedna kluczowa lekcja: ludzie wolą kontaktować się z innymi prawdziwymi ludźmi.

Antidotum na media społecznościowe

Marketing zyskał złą reputację — do pewnego stopnia zasłużenie — za to, że czasami jest sztuczny.Modele airbrushed z fotografii na stronie docelowej, uśmiechające się radośnie, gdy odpowiadają na telefony klientów, to klasyczny przykład.Wyglądają ładnie, ale nie są prawdziwe.

Nawet jeśli intencja z wyobrażeniami jest szczera, gdzieś w podświadomości, odwiedzający rozpoznają, że ci ludzie nie są w rzeczywistości tymi, z którymi będą robić interesy.Traci okazję do komunikowania autentyczności.

Albo weźmy pod uwagę pseudo-świadectwo, w którym „John D.” z San Anonim w Kalifornii wylewa się na temat produktu w doskonałej cytacie.Nawet jeśli John D. istnieje, jest klientem i naprawdę obsypał się tym entuzjastycznym poparciem, sceptycy nie mają powodu, by w to wierzyć.

Skąd wiedzą, że nie zostało wymyślone?(Przepraszam, kilka pozbawionych skrupułów postaci zrujnowało to dla nas wszystkich.) To, co miało wzmocnić wiarygodność, może zamiast tego ją nadszarpnąć.

Media społecznościowe rozwijają się, ponieważ unikają takiej sztuczności.

Lubimy kontaktować się z prawdziwymi ludźmi na Twitterze i Facebooku.Lubimy czytać wpisy na blogach od konkretnych osób z firm, których przemyślenia uważamy za przydatne lub inspirujące.Bezimienne, bezimienne konta marek mogą zapewnić pewną wartość, ale nie przemawiają do nas w ten sam sposób.

Interakcja ludzka pozostaje zabójczą aplikacją we wszystkich mediach cyfrowych.

Prawdziwi ludzie na stronach docelowych

Możemy wykorzystać niektóre z autentycznych mojo mediów społecznościowych na naszych stronach docelowych, chcąc przedstawić prawdziwych ludzi stojących za marką.

Weźmy na przykład mikrowitrynę Blue Mountain, popularnej marki eCard, która jest częścią American Greetings:

Jedną z opcji na mikrowitrynie jest „spotkanie” z artystami stojącymi za kartami.Tutaj trzech projektantów kart okolicznościowych przedstawia próbki ich prac.Możesz kliknąć, aby dowiedzieć się trochę o ich pochodzeniu i indywidualnym podejściu do projektowania kart.To genialny sposób na urzeczywistnienie eKartek.

Umożliwia także samosegmentację „polubienia” (zdefiniowanego przez guru wpływów Roberta Cialdiniego) — odwiedzający mogą wybrać karty artystów, z którymi są najbardziej związani.

Zauważ, że ci wyróżnieni artyści nie są dyrektorami firmy.

Typowa strona „zarządzania” w biosie, która jest odwijana w sekcji informacji o Twojej firmowej witrynie internetowej, nie liczy się jako humanizowanie Twojej obecności w Internecie.Zazwyczaj te strony zarządzania są daleko od doświadczeń marketingowych po kliknięciu, w których ludzie wchodzą głównie w interakcję z Twoją marką — tak jakby ci dyrektorzy tak naprawdę nie chcieli nawiązywać osobistego kontaktu.

Ale możesz złamać tę formę, jak w tym przykładzie osadzonym na stronie produktu Netezza:

Brad Terrell, dyrektor generalny grupy mediów cyfrowych w Netezza, chce przedstawić się potencjalnym potencjalnym klientom — bezpośrednio w kontekście tego, jak po raz pierwszy dowiadują się o produkcie i marce.

Chociaż jego cytat jest trochę szorstki, czyni go autentycznym, umieszczając na nim swoją prawdziwą twarz i swój prawdziwy adres e-mail.Zaprasza do kontaktu.I nawet jeśli tylko ułamek potencjalnych klientów zdecyduje się do niego napisać, jestem pewien, że o wiele więcej docenia możliwość skontaktowania się z nim, jeśli kiedykolwiek poczują taką potrzebę.

Kto powiedział, że marketingu B2B w przedsiębiorstwie nie można uczynić osobistym?

Prawdziwi ludzie w referencjach

Jeśli chcesz uzyskać jak największą wiarygodność na podstawie dowodów społecznych z referencji, użyj pełnych nazwisk osób — a w przypadku oferty B2B podaj tytuły i firmy, w których te osoby pracują.To nie tylko sprawia, że ​​są wiarygodni, ale także daje odwiedzającym możliwość nawiązania kontaktu z rówieśnikami (lub rówieśnikami z aspiracjami), którzy odnieśli sukces z Twoim produktem lub usługą.

Oto wspaniały przykład takiej prawdziwej referencji na landing page dla produktu SEOmoz:

Zawiera nie tylko pełne imię i nazwisko, tytuł i firmę osoby w referencji, ale także jej zdjęcie i logo firmy.Odręczne elementy — wiodący cytat oraz imię i tytuł osoby — dodają jeszcze bardziej humanizującego charakteru.To bardzo afektywne świadectwo.

Strona docelowa SEOmoz pozwala odwiedzającym przejść przez cztery zakładki z dodatkowymi treściami, z których każda zawiera referencje o dużym znaczeniu w tym stylu:

Wysłałem e-mail do Joanny Lord, dyrektora marketingu zakupów w SEOmoz, która stworzyła to doświadczenie z lądowaniem, i zapytałem ją o ich uzasadnienie.

„W dawnych czasach optymalizacja strony docelowej oznaczała, że ​​musieliśmy uczynić akcję bardziej przejrzystą i porzucić połowę treści, aby komunikat był prosty” — powiedziała Joanna. „W dzisiejszych czasach to nie wystarcza. Musimy zapewnić wrażenia, które sprawią, że nasi użytkownicy poczują się komfortowo, bezpiecznie i pewnie podejmując decyzję o korzystaniu z naszych produktów. Połączenie większej liczby ludzkich elementów z najlepszymi praktykami dotyczącymi stron docelowych to przyszłość optymalizacji, a do tego bardzo lukratywna”.

Jak wygląda to bardziej dostrojone społecznie, bogate w treści doświadczenie lądowania w porównaniu do swojego poprzednika?

Widzę, jak Joanna uśmiecha się w swoim e-mailu: „Współczynnik konwersji nowej wersji jest o 400% wyższy niż w poprzedniej wersji. Darmowe rejestracje na okres próbny są coraz większe i uważamy, że odpowiada za to układ w połączeniu z sygnałami zaufania na stronie z nowymi funkcjami”.

Opinie wyrażone w tym artykule są opiniami gościa i niekoniecznie Search Engine Land.Lista autorów personelu znajduje się tutaj.