Sitemap

Kurs marketingu cyfrowego Google oferuje złe porady dotyczące SEO

Szybka nawigacja

Słyszysz ten zgiełk?To SEO wzywa dziś Google.

Nowy kurs certyfikacyjny Google z marketingu cyfrowego i e-commerce, który został ogłoszony 2 maja, zawiera straszne porady SEO tak szokująco złe, że jeden z adwokatów wyszukiwarki Google – Danny Sullivan – wypiera się ich.

Co się stało.Wszystko zaczęło się od tweeta od międzynarodowego konsultanta SEO Gianluca Fiorelli.W nim udostępnił zrzut ekranu slajdu omawiającego, jak uniknąć upychania słów kluczowych:

Oto oficjalna rada Google z kursu:

  • Napisz więcej niż 300 słów na swojej stronie.
    • Twoja strona z większym prawdopodobieństwem znajdzie się wyżej w wynikach wyszukiwania, jeśli napiszesz więcej wysokiej jakości treści.
  • Utrzymuj gęstość słów kluczowych poniżej standardu branżowego 2%.
    • Oznacza to, że 2% lub mniej słów na stronie powinno stanowić docelowe słowa kluczowe.
  • Zastanów się nad rozmieszczeniem słów kluczowych.
    • Słowa kluczowe powinny być użyte tylko raz w następujących miejscach na każdej stronie w witrynie: tytuł strony, podtytuł, pierwszy akapit i zakończenie treści.

„Poważnie…„napisz więcej niż 300 słów”? i „gęstość słów kluczowych”?”Fiorelli napisał na Twitterze. „To znaczy… upychanie słów kluczowych jest złe, jasne! ale rozwiązanie go poprzez szerzenie mitów SEO, które SEO starają się wyeliminować?

„Wiem, że ten kurs jest bardzo podstawowy, ale właśnie z tego powodu nie należy nauczać takich mitów jak te. Czy SEO w Google sprawdziło kurs?”

„Można to zignorować”.Danny Sullivan, łącznik Google Search Liaison, odpowiedział Fiorelli, zasadniczo odrzucając kurs.

„Nie jestem w zespole, który to wyprodukował, ani nie są częścią zespołu wyszukiwania”Sullivan odpowiedział. „Jako członek zespołu wyszukiwania nie zalecamy żadnych ograniczeń ani „gęstości” ani niczego w tym rodzaju. Można to zignorować; Przekażę to dalej.

Następnie połączył się z poradą Google z wyszukiwarki, Przewodnikiem startowym Google SEO.Dokument ten nie wspomina o minimalnej gęstości słów kluczowych ani minimalnej liczby słów.

Gęstość słów kluczowych.Gęstość słów kluczowych to procent, który mówi Ci, jak często słowo kluczowe lub fraza jest używana na stronie.Łączną liczbę użytych słów kluczowych lub frazy dzielisz przez całkowitą liczbę użytych słów.Następnie pomnóż przez 100 i masz swój procent. (Lub po prostu skopiuj i wklej adres URL lub tekst do bezpłatnego internetowego kalkulatora gęstości słów kluczowych).

Oto fajna rzecz z gęstością słów kluczowych.W przeszłości rozmawiałem z wieloma SEO, którzy przysięgali, że w przeszłości z powodzeniem ustalili odpowiednią gęstość słów kluczowych i pomogło im to w pozycjonowaniu stron.Dokładna gęstość słów kluczowych była różna – słyszałem, że najlepszym miejscem jest od 2% do 10%, w zależności od tego, z kim rozmawiałeś (i w jakim roku) i w jakiej branży go używali.

Tak więc mit o gęstości słów kluczowych ma w sobie ziarno prawdy.Ponieważ kiedyś to działało.

Ale postawmy sprawę jasno: nie ma „standardu branżowego” gęstości słów kluczowych.

Google bagatelizował gęstość słów kluczowych już w 2006 roku, kiedy były Googler Matt Cutts podzielił się radami na temat pisania przydatnych artykułów, które pokochają czytelnicy.Po części pisał:

„… w przestrzeni na stronie polecam więcej zastanowić się nad słowami i wariantami („długi ogon”), a mniej o gęstości słów kluczowych lub powtarzających się fraz.”

W filmie z 2011 r. Cutts został zapytany: „Jaka jest idealna gęstość słów kluczowych na stronie?”

Kluczowe cytaty:

  • „Więc pierwszy raz lub dwa razy wspomnisz słowo, a to może absolutnie pomóc w twoim rankingu. Ale tylko dlatego, że możesz to powiedzieć siedem lub osiem razy, nie oznacza to, że koniecznie poprawi to twoje rankingi.
  • „Bardzo bym się cieszył, gdyby ludzie przestali mieć obsesję na punkcie gęstości słów kluczowych. Będzie się różnić. Będzie się różnić w zależności od obszaru, będzie się różnić w zależności od tego, jakie inne witryny go oceniają. To nie jest twarda i szybka zasada.

Ale wyszukiwarka Google znacznie się rozwinęła od 2011 roku.Dzisiaj nie jest niczym niezwykłym znalezienie niektórych stron w rankingu dla określonych słów kluczowych bez użycia słowa kluczowego, dla którego są one klasyfikowane na stronie.

Słowa kluczowe są absolutnie ważne.Ale nie ma magicznego stosunku słów kluczowych do treści, który mógłby zagwarantować ruch i rankingi.

Eric Enge, prezes Pilot Holding, zastanawiał się, dlaczego Google zajął się nawet gęstością słów kluczowych.Enge powiedziała:

  • „Dużo lepszą radą byłoby, aby Twoje treści tworzyli prawdziwi eksperci w danej dziedzinie. Jeśli to zrobisz, treść będzie dość bogata w słowa kluczowe w sposób, który naturalnie będzie pasował do tematu treści”.

Konsultantka SEO na poziomie korporacyjnym, Jessica Bowman, powiedziała, że ​​była zszokowana, widząc, jak Google definiuje gęstość słów kluczowych, o którą Google i liderzy SEO od lat kwestionują.Powiedziała też:

  • „Ukierowuję pisarzy na liczbę powtórzeń słów kluczowych do wykorzystania w treści (ale unikam dyskusji/badań nad gęstością). Powodem określania liczby powtórzeń słów kluczowych jest to, że z mojego doświadczenia wynika, że ​​autorzy nie będą w sposób naturalny wymieniać słów kluczowych na tyle, aby ustalić trafność słowa kluczowego, dla którego chcesz pozycjonować”.
  • „Kiedy prowadzę pisarzy, dołączam siedem typów słów kluczowych, aby kierować pisarzami, takich jak: podstawowe słowo kluczowe, drugorzędne słowo kluczowe, słowa będące częścią autorytatywnej dyskusji na dany temat, słowa do wykorzystania w linkach itp. Każde z nich ma kilka powtórzeń do uwzględnienia . Uważam, że prowadzi to autora w kierunku budowania solidnych treści z autorytatywną dyskusją, która będzie dobrze sprawdzać się w wyszukiwarkach”.

Marie Haynes, właścicielka Marie Haynes Consulting, również powiedziała, że ​​była dość zaskoczona, że ​​kurs Google dostarczył konkretnych porad dotyczących gęstości słów kluczowych.Zastanawiała się, czy być może osoba odpowiedzialna za pisanie treści tego kursu nie była w pełni doświadczona w SEO.

  • „Podobnie jak w przypadku wszystkich informacji związanych z SEO, które można znaleźć w Internecie, jest to dobry przykład tego, dlaczego zawsze powinniśmy mieć mocne odniesienie do wskazania podczas formułowania zaleceń SEO. Nie wszystko, co jest napisane w internecie, jest prawdą, nawet jeśli pochodzi od samego Google!”

Licznik słów i SEO.Skąd wzięła się ta 300-słowa rada?Bardzo podejrzewam stronę Yoast.Porównaj ten cytat:

„Radzimy napisać więcej niż 300 słów dla zwykłych postów lub stron, podczas gdy opisy produktów powinny mieć ponad 200 słów. Dlaczego? Większa liczba słów pomaga Google lepiej zrozumieć, o czym jest Twój tekst. Ogólnie rzecz biorąc, Google ma tendencję do umieszczania dłuższych artykułów wyżej”.

Do tego, co Google mówi w swoim przebiegu:

  • Napisz więcej niż 300 słów na swojej stronie.
    • Twoja strona z większym prawdopodobieństwem znajdzie się wyżej w wynikach wyszukiwania, jeśli napiszesz więcej wysokiej jakości treści.

Widzisz podobieństwo?To mógł być zbieg okoliczności.Albo nie.

Przedstawiciele wyszukiwarki Google wielokrotnie powtarzali, że liczba słów lub długość treści nie jest czynnikiem rankingowym. Oto, co powiedział w Google John Mueller:

  • 2018 na Twitterze: „Liczba słów nie jest wskaźnikiem jakości. Niektóre strony zawierają wiele słów, które nic nie mówią. Niektóre strony zawierają bardzo mało słów, które są bardzo ważne i istotne dla zapytań. Ty znasz swoje treści najlepiej (miejmy nadzieję) i możesz zdecydować, czy wymagają one szczegółów”.
  • 2019 na Reddit: „Liczba słów nie jest czynnikiem rankingowym”.
  • 2021 w filmie Google Search Central SEO Office Hours: „Z naszego punktu widzenia liczba słów na stronie nie jest czynnikiem jakości ani rankingu. Tak więc samo dodawanie na ślepo coraz większej ilości tekstu na stronie nie czyni jej lepszym”.

Benu Aggarwal, prezes i założyciel Milestone, powiedział, że Google mówiąc o liczbie słów nie ma miejsca w żadnej dyskusji na temat tworzenia wysokiej jakości treści.Aggarwal powiedział:

  • „Dobra jakość treści zaczyna się od zrozumienia czterech rzeczy: kim jest mój klient, czym się interesuje, co chce osiągnąć i jakie ma pytania. Wiedza o tym ma kluczowe znaczenie przed utworzeniem odpowiednich i aktualnych treści. Wydaje mi się, że Google nie zaktualizowało własnych wytycznych, aby dostosować się do zmian w wyszukiwarce”.

Niezależnie od tego korelacja między liczbą słów a rankingiem od dawna jest gorącym tematem badań SEO.Problem, jak zawsze, polega na tym, że badania korelacji służą na ogół wyłącznie do celów rozrywkowych.

Zacząłem pracę w SEO w 2007 roku.Mniej więcej w tym czasie 250 słów uznano za najlepszą praktykę w przypadku postów na blogu.Potem w zasadzie zaczął rosnąć co kilka lat. 250 stało się 500, potem 1000, potem 1500.Ostatnio widziałem, że HubSpot twierdził, że 2100-2400 to idealna długość postów na blogu.

Mieliśmy również kilka popularnych koncepcji, takich jak zawartość 10x i zawartość drapaczy chmur (dopóki ludzie nie zorientowali się, że „wyniki mogą się różnić” i nie wszyscy chcieli przeczytać nowelę, zanim nauczą się wkręcać żarówkę).

Moja rada dotycząca pisania treści jest prosta: napisz, co jest warte.Powinno być wystarczająco długie, aby było wyczerpujące i lepsze niż to, co opublikowała Twoja konkurencja.

Liczba słów to naprawdę jedna z tych sytuacji „to zależy” — zależy od rodzaju treści, formatu, celu, odbiorców, branży, zamiaru wyszukiwania i wielu innych zmiennych.Ponadto posty na blogu nie są stronami produktów ani innymi rodzajami stron. Jak powiedziała mi Enge:

  • „Aby wskazać jeden oczywisty problem, na wielu stronach e-commerce można by się spodziewać, że na stronie będzie mniej niż 300 słów i prawdopodobnie niewiele lub nic, co pojawia się w jakiejś formie akapitu (tj. głównie na listach punktowanych funkcji).”

Dlaczego to jest złe.Google powiedział: „wszyscy instruktorzy kursów to pracownicy Google, którzy są ekspertami w danej dziedzinie”.Ale ta rada wyraźnie kwestionuje ważność tego kursu i wartość certyfikacji.

Ta sytuacja przywiodła mi na myśl cytat z filmu „Incepcja”:

„Pomysł jest jak wirus. Odporny. Wysoce zaraźliwa. I nawet najdrobniejsze ziarno pomysłu może wyrosnąć. Może urosnąć, aby cię zdefiniować lub zniszczyć”.

Zamień „idea” na „mit SEO” w tym zdaniu i to jest problem.Ktoś z (lub w imieniu) Google napisał ten kurs.Podejrzewam, że wielu pracowników Google obejrzało i wyraziło zgodę na treść tego kursu.

Teraz wielu przewiduje, że niektórzy ludzie skorzystają z tego kursu, aby twierdzić, że mają „certyfikat SEO” od Google.

Przez lata krążyło wiele złych mitów dotyczących SEO.Jednak źródła większości z tych mitów zawsze można było doszukiwać się we wnioskach wyciągniętych przez praktyków i influencerów publikujących artykuły lub „badania naukowe”, przemawiających na konferencjach lub udostępniających aktualizacje w mediach społecznościowych.

Google zapewnił wiele ogólnych wskazówek dotyczących najlepszych praktyk SEO, ale nic tak konkretnego i całkowicie błędnego jak to wcześniej – nie mówiąc już o szkoleniu z marketingu cyfrowego, które kończy się oficjalnym certyfikatem Google.

Bowman powiedział, że to kolejne przypomnienie, że musisz uważać, jakiego rodzaju treści czytasz – ponieważ czasami są to przestarzałe porady, nawet jeśli zostały niedawno opublikowane.Bowman powiedział również:

  • „Lepiej jest zrozumieć SEO, ucząc się od liderów branży SEO, którzy są już od jakiegoś czasu – gdzie możesz zobaczyć, co wydaje się działać i uzasadnione taktyki, dzięki czemu możesz zidentyfikować, co jest złe lub wątpliwe rada. Stamtąd wybierz „osobę”, którą chcesz szkolić Ciebie i Twój zespół, ponieważ ten certyfikat Google pokazuje, że nawet znane i szanowane firmy mają ludzi udzielających złych rad”.

W rzeczywistości większość przedstawicieli wyszukiwarki Google próbowała w przeszłości obalić te złe mity dotyczące SEO.Wielokrotnie.

Dlaczego nam zależy.Google zachwalało ten certyfikat jako sposób na podniesienie lub przekwalifikowanie pracowników.Problem: ten kurs zawiera złe porady dotyczące SEO.Każdy, kto bierze udział w tym kursie, uczy się złych praktyk, których ktoś w pewnym momencie będzie musiał mu pomóc się oduczyć.

Tak, kurs jest teraz „bezpłatny”.Ale ludzie inwestują swój czas (co jest jedną rzeczą, której nigdy nie mogą odzyskać) w ten certyfikat, a wszystko po to, aby nauczyć się złych praktyk SEO, które nawet nie pomogłyby ci w rankingu dziesięć lat temu.

Podczas gdy Sullivan odrzucił to, mówiąc, że można to zignorować, osoby biorące udział w kursie prawdopodobnie nie przeczytają jego tweeta, wyrzekając się tego.Lub inne tweety i aktualizacje mediów społecznościowych wzywające do nieścisłości.Albo artykuły, które go wzywają, w tym ten.To jest problem.I to taki, którego nie można zignorować.

Jori Ford, dyrektor ds. marketingu w FoodBoss, wyraził uznanie dla Sullivana za jego odpowiedź, ale ma nadzieję, że zobaczy bardziej przemyślaną odpowiedź, która nakreśli, co robi Google, aby poprawić/poprawić, a nie powiedzieć: nie postępuj zgodnie z radą.Ford powiedział:

  • „Wszyscy popełniamy błędy, ale nawet Google sugeruje korzystanie z SEO, ponieważ bądźmy szczerzy, wyszukiwanie nieustannie się zmienia, do tego stopnia, że ​​nawet wewnętrzne zespoły nie zawsze są na bieżąco. To dobry przykład tego”.

W 2016 r. Google stwierdził, że certyfikacja SEO to „zły pomysł”.Cóż, mieli rację.Oto jesteśmy w 2022 roku, a SEO jest częścią certyfikacji Google w zakresie marketingu cyfrowego.I z pewnością okazuje się to problematyczne, zaledwie kilka dni po uruchomieniu go jako elementu certyfikacji marketingu cyfrowego.

Google jest zaufanym organem.To największa wyszukiwarka na świecie.Większość osób biorących udział w tym kursie (ponownie prowadzonym przez pracowników Google, którzy są ekspertami w danej dziedzinie) ufa informacjom, których uczą na temat SEO.Mamy nadzieję, że Google zaktualizuje ten kurs i przejmie go przez prawdziwych ekspertów w dziedzinie SEO.

Jeśli Google będzie nadal nauczać mitów SEO, te mity będą nadal rozprzestrzeniać się jak wirus.Tyle że tym razem mit pochodzi prosto od samego Google.